16/12/2018

Kampania wyborcza 2018 , czy da się na niej zarobić?

Spread the love
0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Kampania wyborcza to obietnice,  obiecanki i lansowanie się kandydatów.  To jedna strona teatru – scena. Drugą stroną są kulisy działań marketingowo-okołowyborczych. Plakaty, banery czy billboardy nie pojawiają się przez machnięcie różdżką.  Napiszę dziś trochę o ludziach, którzy pracują w cieniu kampanii wyborczej.

Znam osobiście kilku kandydatów na różne stanowiska, z różnych komitetów. Lubimy się mniej lub bardziej, ale gdy zapytałem czy mogę im pomóc, wszyscy się zgodzili. Jest bardzo duża różnica w zatrudnieniu, czy raczej wolontariacie, między partyjnym  komitetem wyborczym, a niezależnymi kandydatami.

Praca dla komitetu partii politycznej jest bardziej sformalizowana. przede wszystkim warunkiem koniecznym jest podpisanie umowy o wolontariacie. Praktycznie każde działanie jest sterowane centralnie, zawsze jest jakiś “guru”, który mówi co, gdzie i jak trzeba robić, brak miejsca na własną inwencję twórczą.

Kandydaci niezależni natomiast, cieszą się samym faktem, że ktoś się do nich zgłosił. Oni pytają co chciałbyś robić? kiedy masz czas?  i przede wszystkim, pracujesz razem z nimi.

W trakcie kampanii poznałem wielu ludzi pracujących przy niej. Wolontariusze lub pracownicy z różnych pobudek biorą udział w kampanii wyborczej. Był student, który chciał sobie po prostu dorobić,  dorywczo roznosił ulotki. Jak sam stwierdził podczas tej kampanii zarabia 2 razy więcej niż za kierownicą. Pan rencista wspierający niezależnego kandydata, też miał umowę o dzieło, ale on chciał coś zmienić w swoim mieście.  Gdyby mu nie płacili i tak by to robił, ponieważ czuł taką potrzebę. Inny wolontariusz pracujący dorywczo, wspierał swojego kolegę ze szkoły. Tak po prostu, jak kumpel kumpla. Oczywiście zdarzają się członkowie rodzin kandydatów,  koledzy z pracy i obywatele, którzy swoją bezinteresowną pracą chcą pomóc, bo wierzą w danego kandydata. I są przekonani, że to on jest najlepszym ze wszystkich możliwych.

Słyszałem oczywiście o Ciemnej Stronie,  czyli zaklejaniu plakatów innych kandydatów,  niszczeniu banerów na zlecenie konkurencji, przewieszaniu materiałów wyborczych w miejsca niedozwolone, albo po prostu zerwaniu. W niektórych komitetach wynagrodzenie otrzymuje się za każdy zniszczony baner lub plakat.  Ja takiej propozycji od żadnego z kandydatów nie otrzymałem.

Wolontariusze pracują za darmo. Mogą liczyć na kawę, herbatę, czasem obiad.  No i otrzymują dozgonną wdzięczność kandydata, o ile oczywiście nie zapomni. Ciekawe są zarobki pracowników zatrudnionych przy kampanii. Jedni pracują dorywczo, inni od rana do wieczora, a część od wieczora do rana.

Wynagrodzenie za godzinę,  w zależności od tego co się robi i kto płaci, wahają się od 13 zł za godzinę,  do 30 zł za godzinę. Najlepiej zatrudnić się bezpośrednio u kandydata. Ale w jednym w przypadku nie było takiej możliwości i nawet jako wolontariusz podlegałem pod agencję reklamową.

Jako zwykły zjadacz chleba raczej nikt nie zbije kokosów podczas kampanii  wyborczej, ale dorobić sobie można. Tym bardziej, że pracy jest dużo a doba ma tylko 24 godziny.  Prawdziwe zyski na pewno generują agencje reklamowe. Zarabiają na wszystkich kandydatach, nie interesują ich opcje polityczne.

Co natomiast zyskują wolontariusze? Wolontariusze są częścią zespołu, częścią większej całości, tworzą wspólnotę. Pomagają kandydatowi zdobyć mandat zaufania,  wspierając ideę. A tego nie da się wycenić. Dla mnie, ci wolontariusze, są najważniejszymi bohaterami kampanii wyborczej. Dają coś od siebie, nie oczekując nic w zamian.  Myślę, że już uczniowie pierwszych klas szkół średnich powinni obligatoryjnie brać udział w kampaniach wyborczych. Nie tylko wiele by się nauczyli, ale zrozumieli chociaż trochę co to jest polityka. Tak, aby  później, już jako dorośli stojąc nad kartą do głosowania mogli podjąć świadomą, wspartą praktyką, decyzję.

 

Większość obywateli twierdzi, że polityka ich nie interesuje, później krytykują wszystko, niezależnie jaki jest wyników wyborów.  Druga grupa elektoratu głosuje, żeby przeciwnicy nie dorwali się do koryta, i też będą krytykować działania, niezależnie od wyników wyborów. Są również tacy, których naprawdę i w ogóle nie interesuje kto i co robi z ich pieniędzmi z podatków, ci zazwyczaj nawet nie idą na wybory.  

Czasami na amerykańskich filmach czy stacjach telewizyjnych możemy zobaczyć sztaby wyborcze z dziesiątkami działaczy, autokary przewożące wolontariuszy.  W Stanach Zjednoczonych wybory są świętem demokracji. Oczywiście również tam wszystko jest zmanipulowane, przerysowane i kandydaci urządzają rewię obietnic. Ale tam większość obywateli bierze czynny udział w kampanii.  Pomagają, wspierają a w ostateczności dyskutują i próbują przekonać do swoich racji.

Brałem udział w kilku kampaniach wyborczych,  ta jest pierwszą, w której nie popieram żadnego kandydata i nie zaangażowałem się bezpośrednio. Czy Wy, drodzy czytelnicy, poznaliście bezpośrednio swojego kandydata?  Pomagaliście mu zdobyć głosy? Poświęciliście choćby jedną godzinę podczas tej kampanii żeby go wesprzeć? Czy może nawet nie przeczytaliście jego programu? I w niehandlową niedzielę pójdziecie do lokali wyborczych pobazgrać sobie krzyżyki na kartach do głosowania?

 

Wszystkim kandydatom, którzy umożliwili mi działania bardzo dziękuję i życzę im powodzenia w niedzielnych wyborach! Pozdrawiam też cichych bohaterów wolontariatu wyborczego!

 

Lista komitetów wyborczych, którym pomogłem (bez jednego, który zakazał mi informowania, że mu pomagałem)

 

KWW Gdańsk Tworzą Mieszkańcy

KWW Wolność

KWW Kukiz’15

KW Prawo i Sprawiedliwość

KWW Narodowego Frontu Polskiego

 

ci co zakazali publikacji , są na drugim końcu sceny politycznej 🙂

domyślcie się 

Andrzej Kania Tramway 

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Be the first to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.