16/12/2018

Krzysztof Suchocki – pełnomocnikiem ds. społecznych i ochrony zdrowia w gminie Kolbudy ?- Gratulujemy

Spread the love
0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Publikujemy nadesłany do nas tekst, jednocześnie gratulując stanowiska kandydatowi na Wójta gminy Kolbudy.

Przegrana czasami oznacza zwycięstwo. 

 

Drodzy użytkownicy Facebooka,

Na wstępie proszę o udostępnienie tego postu, jak najszerszemu gronu użytkowników Facebooka.

Przedstawiam dalszy ciąg pytań odnośnie kolejnego kandydata na wójta naszej Gminy – Roberta Aszyka:

Dlaczego przy tak natarczywej, wielomiesięcznej, fundowanej z kasy Gminy, kampanii wyborczej „jedyny słuszny kandydat” Robert Aszyk osiągnął tylko tyle?
Czy nie należy oceniać tego wyniku w kategorii porażki?
Dlaczego za tę kampanię płacili wszyscy mieszkańcy Gminy? Urządzanie koncertów gwiazd estrady wszak jest finansowane z pieniędzy podatników. W trakcie koncertu Maryli Rodowicz prezentowano „jedynego słusznego kandydata”.
Dlaczego podczas kolacji w Pręgowie dla gości z Uffenheim (19.08.2018), wójt gminy kolejny raz przedstawił zebranym „jedynego słusznego”?
Kolacja była znakomita – również z pieniędzy podatników.
Dlaczego „kupuje” od przegranego kandydata na wójta głosy jego wyborców? 
Dlaczego nie zostawić wolnej decyzji osobom które głosowały na Krzysztofa Suchockiego? Wyborcy Ci nie głosowali w I turze na Roberta Aszyka!
Dlaczego traktuje się ich jak towar do kupienia?
Dlaczego Robert Aszyk już rozdaje stanowiska w Urzędzie Gminy? Przecież do wygranych wyborów niepewna droga. 
Pan Krzysztof Suchocki ma być pełnomocnikiem ds. społecznych i ochrony zdrowia – przecież p. Suchocki będąc radnym, bardzo aktywnie działał w Gminie na rzecz likwidacji Gminnego Ośrodka Zdrowia, zaś p. Aszyk obiecuje modernizację! Jaka to będzie modernizacja? Pan Popieniuk ma zostać kierownikiem przystani żeglarskiej!? 
Jest to jawne handlowanie stanowiskami w celu uzyskania głosów wyborców.

Koniec pytań na dziś.

Jutro zaprezentuję mojego kandydata na wójta.

 

Tu dodam Wpis Pana Krzysztofa Suchockiego z 7 października 2018 roku. 

UTRUDNIENIA W SPRAWOWANIU FUNKCJI RADNEGO GMINY KOLBUDY

Nikt nie mówił, że będzie łatwo być radnym, chociaż myślę, że wszystko zależy od ludzi, na których w życiu się trafi. Albo ma się szczęście albo nie.

Niedługo miną cztery lata odkąd zostałem radnym Gminy Kolbudy, czas więc na podsumowanie. Od samego początku pełnienia tej funkcji postawiłem na pełną jawność moich działań i informowanie Państwa o tym, co robię. W pierwszym okresie wszelkie informacje zamieszczałem w wydawanym przez siebie i za własne środki „Biuletynie Radnego”. Biuletyn ten można było znaleźć w sklepach w Bielkówku. Niestety nie trwało to długo. Po trzech miesiącach okazało się, że już nie mogę kolportować moich biuletynów w ten sposób. Są sposoby, by zniechęcić ludzi do pomocy innym i wówczas je wykorzystano. To takie stare i znane metody, ale nadal skuteczne.

Wtedy podjąłem decyzję o tym, by wszelkie informacje na temat pełnionej przeze mnie funkcji zamieszczać na Facebook’u. I to był strzał w przysłowiową „dziesiątkę”. Okazało się, że moje wpisy Państwa zainteresowały i że jest to w dzisiejszych czasach najlepsza droga komunikacji, mająca tę zaletę, że nikt tego nie zablokuje, nie zamknie, nikt nikogo nie zastraszy i nie ocenzuruje, a moje informacje docierały do znacznie większej liczny osób niż poprzednio. To oczywiście było solą w oku i stanęło kością w gardle pewnym kręgom i ich sympatykom.
Od samego początku zamieszczałem na Facebook’u projekty uchwał Rady Gminy Kolbudy, a także moje sposoby głosowania nad nimi wraz z uzasadnieniem. Informowanie o tym uważałem za swój obowiązek wobec ludzi, którzy na mnie głosowali. Po jakimś czasie zacząłem także udostępniać nagrania ze wspólnych posiedzeń Komisji Rady Gminy Kolbudy. Zacząłem to robić po fakcie, gdy Przewodniczący Rady Gminy, Wiesław Rusiecki, nie udostępnił mi ich, twierdząc że to niemożliwe, gdyż są to nagrania techniczne (sic!), z których robi się potem sprawozdanie, i które to nagrania następnie są kasowane. Czegoś tak kuriozalnego dotychczas nie słyszałem, ale skoro przyznał, że obrady są jednak jawne, kupiłem więc odpowiedni sprzęt i zabrałem się do dzieła !

Działalność informacyjna była i jest ważna, ale moim priorytetem była pomoc mieszkańcom w załatwianiu trapiących ich problemów. Dzięki Facebook’owi dosyć szybko zaczęli się do mnie zwracać mieszkańcy z prośbami o pomoc w różnych sprawach, prostych i bardziej złożonych, gdzie np. musiałem prosić o pomoc zaprzyjaźnionych prawników. Prośby te napływały ze wszystkich sołectw naszej gminy. Większość spraw udało się załatwić pozytywnie dzięki dobrej współpracy z pracownikami Urzędu Gminy w Kolbudach, niektóre są jeszcze w trakcie załatwiania. Nie wiem czy uda się je załatwić przed wyborami, ale nawet jeśli nie, to mam i tak nadzieję na ich pozytywny finał. O części tych spraw informowałem Państwa na bieżąco. Był to jednak tylko niewielki procent. Pisma w sprawach mieszkańców zajmują 4 opasłe segregatory.

W trakcie pełnienia funkcji radnego starałem się integrować naszą społeczność m.in. poprzez sport organizując liczne rajdy rowerowe, mecze piłkarskie czy spływy kajakowe. Organizowałem lub też współorganizowałem także inne imprezy, które z kolei wymagały dostępu do sal w szkołach czy świetlicach wiejskich m.in. występy teatrzyków dla dzieci i warsztaty kosmetyczne. Ponieważ dysponentem tych obiektów jest Wójt Gminy Kolbudy, to do niego zwracałem się z wnioskami o ich udostępnienie. I zazwyczaj załatwiano mnie odmownie. Dobrym przykładem może być teatrzyk dla dzieci, bezpłatny dla uczestników. Odmowa udostępnienia sali poskutkowała tym, że przedstawienie odbyło się w szkole w Pręgowie na korytarzu. Jaki to miało sens i cel? Uniemożliwić dzieciom udział w przedstawieniu? Komu to miało służyć? Co dzieciaki obchodzi niechęć wójta do radnego? Świetlice wiejskie są własnością mieszkańców, bo budowane są z ich datków i podatków, z których też opłacani są kolejni wójtowie.
Albo choćby ostatnie spotkanie w sprawie jakości selekcji odpadów plastikowych. Spotkanie zorganizowane w ścisłej współpracy z Zakładem Utylizacji Szadółki w Gdańsku i będące w interesie nas wszystkich, bo kondycja środowiska naturalnego to nasze być lub nie być. Na spotkanie to zostali przeze mnie zaproszeni przedstawiciele zarządców wspólnot mieszkaniowych znajdujących się na terenie naszej gminy. W trakcie spotkania osoby te otrzymały za darmo około 70 profesjonalnych zgniatarek do butelek plastikowych, które już zostały lub niedługo zastaną zamontowane i będą służyły mieszkańcom.
Przed spotkaniem dwukrotnie składałem wnioski do wójta o odpłatne udostępnienie sali w świetlicy wiejskiej w Lublewie. Za każdym razem wcześniej kontaktowałem się z Panią Sołtys i sprawdzałem, czy sala nie jest przez kogoś zajęta. Nigdy nie była, a mimo tego zawsze dostawałem decyzję odmowną. Uzasadnienia tych decyzji są żenujące. To spotkanie tak jak i wiele innych zostało zorganizowane w innym miejscu, bo tak jak zawsze daliśmy sobie radę. Wymagało to dodatkowych nakładów pracy, zabiegów, czasami także poniesienia dodatkowych kosztów, ale zawsze udawało się nam wybrnąć z kłopotliwych sytuacji.

Podobnie było też w sprawie warsztatów kulinarnych, które odbyły się w Bielkówku i w Kowalach. Najpierw wystąpiliśmy o dostęp do terenu sołeckiego i świetlicy. W obu przypadkach otrzymaliśmy decyzje odmowne. Poradziliśmy sobie mimo przeciwności. W obu przypadkach spotkania te odbyły się na prywatnych posesjach mieszkańców.

Jak takie postępowanie Wójta Gminy Kolbudy ma się do głoszonych przez niego poglądów na temat jego pracy na rzecz budowy społeczeństwa obywatelskiego ? Nijak. Ważne jest tylko tu i teraz i to, by uniemożliwić pracę innym, bo przecież jeszcze pojawią się jacyś lokalni liderzy, a to jest niedopuszczalne. Lider jest jeden. I jeden układ. Ale może wójt, człowiek już nieco starszy, całkiem inaczej rozumie budowanie społeczeństwa obywatelskiego ? Może w jego rozumowaniu, chodzi o wybranych obywateli ? Jest to możliwe, bo jego konsekwencja w tej sprawie jest godna podziwu.

Dlatego jako Komitet Wyborczy Kolbudy 24 nawet nie staraliśmy się o zgodę na organizację spotkań przedwyborczych. Zdawaliśmy sobie bowiem sprawę z tego, że bez względu gdzie i kiedy będziemy chcieli je zorganizować, to i tak dostęp do nich będzie akurat dla nas niemożliwy, bo nagły remont, bo mecz piłkarski, bo inne ważne spotkania, inne niezaplanowane wprawdzie, ale nagłe zajęcia, albo inne tłumaczenie typu „niejasne zamiary co do wykorzystania sali przez „proszącego”. Dużo musiało się dziać w tych świetlicach w ostatnim czasie. I dobrze, jak się udało dzięki temu zmobilizować gminny establishment do pracy po godzinach.

Czy takie sytuacje będą miały również miejsce po najbliższych wyborach samorządowych, czyli zarządzanie gminą jak prywatnym folwarkiem, to już zależy od Państwa. To Państwo o tym zadecydujecie oddając swój głos na wybranego przez siebie kandydata na Wójta Gminy Kolbudy i na radnych do Rady Gminy Kolbudy. Ja wiem jedno: będąc pomysłowym i pracowitym oraz otwartym na ludzi i kontakty z nimi radnym można zdziałać bardzo wiele mimo niespodziewanych (a potem już spodziewanych) trudności. Wystarczy chcieć, być konsekwentnym w działaniu i dostatecznie upartym, żeby nie powiedzieć upierdliwym. Bajki o Upierdliwku obrazują co nieco tę pracę 

 

 

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Be the first to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.